|
NAUMACHIA – BLACK SUN RISING
|
EVIL018 |
![]() |
|
PROGRAM PŁYTY |
SKŁAD | SZCZEGÓŁY |
|
01. INWARD SPIRAL |
Soyak – vocal, guitar |
FORMAT: DIGI PACK |
|
INFORMACJE |
|
Naumachia powstała w 1999 roku i wkrótce po tym fakcie wkroczyła do Selani Studio (Vader, Behemoth, Decapitated) by nagrać swoje pierwsze demo – co doprowadziło bezpośrednio do serii występów na żywo, które przykuły oko Empire Records. Debiutancki album "Wrathorn" został wydany w 2003 roku i sprzedał się w nakładzie 5000 egzemplarzy. Naumachia pojawiła się na festiwalu Metalmania w 2005 roku i chwilę póĽniej znów pojawiła się w studio – nagrywając "Callous Kagathos" wydany w 2007 roku w Polsce przez Empire Records i Metal Mind na świecie. Zespół promował ten materiał na Sulfur Tour 2007/2008 i Rebel Angels Tour 3. Pod koniec stycznia 2009 Naumachia weszła do studia Hertz by nagrać swoje ostatnie dzieło pod czułym okiem braci Wiesławskich. Sesje poprzedzily zmiany składu. Koshen odszedł z zespołu a jego miejsce zajął klawiszowiec VX Mind Ripper z Atrophia Red Sun. Na basie pojawił się Mortifer z Hate i Saltus. Za garami zasiadł zaś Icanraz (Devilish Impresions, Christ Agony, Abused Majesty). Z nowym składem, pełna motywacji i pasji Naumachia nagrała 41 minut totalnego black death metalu. Przygotujcie się na zaćmienie słońca! Więcej informacji: |
|
CYTATY I RECENZJE |
|
NAUMACHIA "Black Sun Rising" Naumachii nie słuchałem od czasu wydania "Callous Kagathos", czyli kilka dobrych lat. Prawdę mówiąc, z tego co pamiętam, zespół nie powalił mnie specjalnie swoją twórczością, Dlatego też "Black Sun Rising" bardzo miło mnie zaskoczył. Szczerze mówiąc trochę obawiałem się o to, co może zawierać ten krążek, bo slogan "progresywny black/death" nie podziałał na mnie jak magnes. Okazało się jednak, że moje obawy są nie uzasadnione i Naumachia to konkretny wykurw. Zamiłowanie do tworzenia muzyki mająca znamiona nieszablonowej słychać tu wyraĽnie, ale fundamentem jest cały czas dewastujący black/death metal. Z głośników bucha ogień, w sumie to nawet mało powiedziane, bo to prawdziwy huragan ognia. Gitary gniotą niemiłosiernie skomasowanym atakiem agresji i brutalności. Zadziwiające jest, w jaki sposób te pierwotne emocje będące kwintesencją stylu okiełznano i ukształtowano w rozbudowaną formułę. Naumachia szaleństwo i jad pchnęła w rejony bardziej złożone i nieprzewidywalne czy jak to mówi notka promocyjna progresywne. "Black Sun Rising" to płyta kompleksowa, zbudowana z wielu warstw i poziomów. Jej konstrukcja to swoista hybryda technicznego podejścia z klasycznym wzorcem metalu. Okazuje się, że uszlachetniając dobrze znaną formułę można uzyskać bardzo ciekawy rezultat. Podoba mi się, w jaki naturalny sposób te wszystkie pokręcone i połamane struktury połączono z bluźnierczą nieskrępowaną naturą black i death metalu. Uzyskano tym samym nietuzinkowy klimat, który najprościej określić jako szaleństwo. Ucho cieszy bogactwo dĽwięków, które składają się na najnowszy album Naumachii. Bardzo istotnym elementem jest też produkcja. W tym miejscu wielkie brawa dla wszystkich, którzy w studio nadali taki, a nie inny sound "Black Sun Rising". Album brzmi potężnie i bardzo ciężko, jednocześnie klarowanie, ale nie sterylnie. Okazuje się, że są jeszcze zespoły, które potrafią zaskoczyć słuchacza ponad standardowym podejściem do tematu, jakim jest rozpierdalający black/death metal. Brawa dla tych panów. Tymothy |














