| MOROWE | DYSKOGRAFIA |
![]() |
„Piekło.Labirynty.Diabły” – (CD 2010) |
Here is the Music Player. You need to installl flash player to show this cool thing!
| BIOGRAFIA |
|
Morowe to zabójcze tchnienie melancholii i chaosu. Morowe to oddech diabła na twoich plecach. W wypadku styczności z krwią „zapala ją i zaraża, a przedostawszy się do serca zabija”. Uczucie zimna i dreszcze, gorączka, ociężałość, bóle i zawroty głowy, „odchodzenie od rozumu”, duszność, pragnienie, biegunki i wymioty (często krwawe), mocz mętny, „cuchnący jak u konia”, bezsenność, puchlina i dymienice. Oto MOROWE. Odkryte na nowo w początkach XXI wieku gdzieś w piwnicach Górnego Śląska. |
|
INFORMACJE |
|
Morowe „PIEKŁO.LABIRYNTY.DIABŁY” „Piekło.Labirynty.Diabły” to blisko 50 minut post-black metalu w bardzo ekspresyjnej, melancholijnej, acz nie pozbawionej drapieżności formule. Zimna poezja zawarta w tekstach to dziwaczna podróż przez umysł szaleńca, całość zaś opatrzono grafiką przygotowaną przez uznane studio Mentalporn. Za projektem stoi Nihil, gitarzysta katowickich formacji MasseMord i Furia, tu zajmujący się również wokalami, klawiszami, samplami i basem. Obok Nihila w składzie Morowe figurują także Hans (gitara / bas / sample / klawisze) z Ulcer Uterus, oraz BaronVonB (perkusja), znany z formacji Infatuation Of Death i Incinerate Infection. Album nagrano i zmiksowano w katowickim „S-Tracks Studio”. Masteringiem zajęto się w białostockim „Hertzu”. Płytę wydano jako 32-stronicowa książka w twardej oprawie, tzw. digibook. Dodatkowo ukazała się limitowana do 500 sztuk winylowa wersję albumu. Jak w przypadku wszystkich wydawnictw Witching Hour, pojawił się także limitowany do stu egzemplarzy specjalny pakiet zawierający koszulkę, digibook oraz naszywkę. WITCHING HOUR PRODUCTIONS
SKŁAD : PRZYKŁADOWE RECENZJE MOROWE – „PIEKŁO.LABIRYNTY.DIABŁY” Polski black metal zaczyna przemawiać własnym językiem. Dosłownie i w przenośni. Polskojęzyczna płyta „Piekło. Labirynty. Diabły” to jeden z najciekawszych wykwitów rodzimej myśli blackmetalowej w ostatnim czasie. Morowe? Nie, nie chodzi o „sanitariuszki morowe panny”, unieśmiertelnione wojennym klasykiem „Pałacyk Michla”. Tutaj należy raczej przywołać średniowieczną modlitwę „Od powietrza, głodu i wojny, zachowaj nas Panie!”. Ludzie tamtej epoki morowym powietrzem uzasadniali zbierające śmiertelne żniwo epidemie dżumy, cholery i innych chorób zakaźnych. Morowe jako pomysł na nazwę zespołu? Dla mnie bomba. Świadczy to przede wszystkim o dużej wyobraźni lidera grupy Nihila, który wyrasta na jedną z najbardziej aktywnych postaci polskiego metalowego podziemia. Muzyk znany z Furii, MasseMord i elektronicznego ansamblu CSSABA, powołał do życia kolejny projekt, który prawdopodobnie jest najciekawszym z wyżej wymienionych. Z całym szacunkiem dla Furii i niezwykle udanego, ubiegłorocznego albumu „Grudzień za grudniem”, debiut Morowego niejako spina klamrą poszukiwania i niepokoje artystyczne Nihila. „Piekło. Labirynty. Diabły” to materiał blackmetalowy, ale nieoczywisty. Melancholijny i zarazem wściekły. Na swój sposób przebojowy, a jednak zagmatwany. Wyjątkowo wielowymiarowy, ale nigdy nieprzekraczający cienkiej granicy między ambicją a pretensjonalnością. Pomiędzy instrumentalnymi „Wstępem” i „Zakończeniem”, mamy do czynienia z sześcioma długimi utworami, które prezentują Morowe, jako wyjątkowo uzdolnioną bestię. Wiele w nich masywnego, precyzyjnego riffowania, mało chaotycznego chłostania dźwiękiem. Niemniej trudno przeoczyć niemal psychodeliczny pejzaż, który roztacza przed słuchaczem trójka muzyków. Katowiczanie nie tworzą co prawda w próżni i można wymienić kilka grup, zwłaszcza z USA, które mogą stanowić pewien punkt na mapie odniesień, ale wstrzymam się. Wstrzymam się, ponieważ Morowe traktowane i postrzegane jako całość – muzyka, teksty, oprawa graficzna – jawi się jako unikalny, mówiący swoim głosem twór. Te dźwięki odbiera się bardziej sercem, niż rozumem. I właśnie aspekt emocjonalny różni tę płytę od dziesiątek wycyzelowanych, odhumanizowanych produkcji death- i blackmetalowych, które są skupiskami roztoczy na sklepowych półkach. To nie jest najbardziej obrazoburcza, ani nawet najbardziej ekstremalna pozycja tego sezonu na scenie blackmetalowej. Jest jednak oryginalna i działa niczym pewien trunek pędzony z piołunu. Zwala z nóg i miesza we łbie. Tak samo jak wersy: „Do Auschwitz chcieli nas zabrać / nie do gazu ani pracy… / Na ich dłoniach stygmaty / a na twarzy troska / Czule po twarzy / Uśmiechy nam krwią smarowali”. Znakomite. 8/10 „Morowe to propozycja, której korzeni można szukać na scenie amerykańskiej czy skandynawskiej. Zespół starannie buduje atmosferę, nie stroni od melodii, ale też potrafi postraszyć brutalnym łomotem.” – Przekrój [ 5/5 ] „Morowe nie dostarcza przebojów, dostarcza za to materiał do przemyśleń, o jakich często zapominamy lub pamiętać nie chcemy. (…)Morowe pokazuje, że metal w wydaniu polskim ma się dobrze, a może nawet lepiej.” – Musicnews „Kto poszuka, znajdzie tu wpływy różnych kapel, które na pewno łączy jedno – odważne i świeże podejście do black metalu. (…)Najważniejszy na albumie jest jedyny w swoim rodzaju klimat i tu Morowe zdobywa komplet punktów. Mam wrażenie, że gdyby Morowe narodziło się w Skandynawii czy w Stanach, a liryki „Piekło.Labirynty.Diabły” powstałyby w języku Szekspira, płyta mogłaby wzbudzić euforię w takim choćby Terrorizer, lubującym się w kreowaniu trendów.” – Magazyn Gitarzysta [ 8/10 ] „Tym razem, po brutalnych wyziewach MasseMord i nie mniej agresywnych pracach Furii, przyszedł czas na bodaj najbardziej klimatyczne dzieło, w którym maczał palce wielce utalentowany i jeszcze bardziej odjechany von Nihil. Morowe to projekt, który nobilituje black metal do rangi sztuki nie tylko prowokacyjnej. Prowokacja, owszem, jest, ale jedynie w stosunku do standardowego myślenia o czarnym metalu jako wyścigu z samym diabłem.” – Violence [ 6/6 ] „Piekło. Labirynty. Diabły” nie jest wprawdzie albumem wyłamującym się z konwencji black metalu ale pokazującym bardzo ciekawe oblicze tego gatunku. Sporo tutaj melodii, zimnego, industrialnego wręcz klimatu (kreowanego w dużej mierze przez elektroniczne wtręty), średnich temp oraz specyficznej psychodelii – doskonale wyczuwalnej w partiach gitar.” – Metal.pl Metal Hammer 7/2010: link CHAOSVALUT: link WYWIADY |




































